Od 1 listopada 2011 r. rozpoczął pracę w naszej bursie nowy wychowawca, Pan Michał Wróblewski. Objął On opieką wychowawczą, wspólnie z Panią Anią Łabuń, II grupę chłopców. Miło nam powitać Go w naszym gronie. Mamy nadzieję, że wspólne spędzanie czasu przyniesie korzyści obu stronom, czego i sobie, i Jemu życzymy.
Bursiaki
Wiadomo nie od dzisiaj, że nuda jest wrogiem człowieka, zwłaszcza człowieka młodego. Dlatego należy ją zwalczać jak tylko się da. My w bursie mamy na nią swoje sposoby. Kiedy nadchodzą długie jesienne wieczory i pogoda nie sprzyja spacerom, oddajemy się różnym rozrywkom, które proponują nam nasi wychowawcy: jedni z nas na sali gimnastycznej grają w piłkę siatkową i nożną, drudzy z zapamiętaniem pochłaniają nowości z bursianej biblioteki, inni uczestniczą w wieczorach filmowych (ostatni poświęcony był sadze „Zmierzch”) lub zmagają się w konkursach tematycznych (np. o piłce nożnej czy motoryzacji). A jeszcze inni z ochotą relaksują się, wykonując własnoręcznie ozdoby świąteczne. Są też wśród nas i tacy, którzy bez reszty oddają się muzyce i poświęcają jej każdą wolną chwilę. Oczywiście wszystko to dzieje się w wolnym czasie, bo podstawa to cały czas nauka. Podczas tych zajęć czas mija szybko, i co najważniejsze, jesteśmy razem i dobrze się bawimy.
Bursiaki
Zgodnie z coroczną tradycją, 19 października odbyło się pasowanie uczniów klas pierwszych na pełnoprawnych obywateli bursy, czyli Dzień Bursiaka. Było to dla nich wyjątkowe, bardzo podniosłe i uroczyste, aczkolwiek niepozbawione humoru wydarzenie.
Rozpoczęła je piosenka Czerwonych Gitar pt. „Nie zadzieraj nosa”, powitanie wygłoszone przez starsze koleżanki i dodający otuchy przed ciągiem dalszym utwór pt. „W tej bursie da się żyć” na melodię znanego utworu „Jak się masz kochanie”.
Później nastąpiło Ślubowanie Pierwszaków, a następnie zostały im wręczone certyfikaty potwierdzające nabycie prawa do tytułu „Bursiaka”. Na koniec zostali obdarowani naszyjnikami w stylu tych, jakie turyści otrzymują na Hawajach, tyle tylko, że zamiast orchidei - wisiały na nich landrynki. Naprawdę było miło i wesoło. Dodatkowo nastrój spotęgował przezabawny program kabaretowy, ukazujący scenki z życia mieszkańców bursy oraz piosenka „Bursiaki nie płaczą” wzorowana na hicie zespołu T.Love „Chłopaki nie płaczą”. W ramach integracji bursianej społeczności po programie kabaretowym i krótkiej przerwie na kolację odbyła się dyskoteka.
Wielu Pierwszoklasistów zapytanych o wrażenia i emocje, które towarzyszyły im tego dnia, zgodnie twierdziło, że uważają ten dzień za świetny i bardzo zabawny, i przyznawało, że z obawy przed tym, co ich czeka w tym dniu, chciało uciec do domu. Odważni co zostali, cieszyli się, że tego nie zrobili.
W imieniu Pierwszaków bardzo dziękujemy za zorganizowanie tegorocznego Dnia Bursiaka wychowawczyniom, Paniom: Annie Łabuń i Dorocie Ziemak, a także naszym Koleżankom i Kolegom: Joannie N., Justynie Sz., Marcinowi M., Danielowi O., Dawidowi B., Pawłowi B., Oli Ż., Agacie N. za oprawę artystyczną i Patrykowi F. za obsługę techniczną.
Wszyscy pamiętamy o obozach koncentracyjnych i milionach ich ofiar. Niewielu z nas wie lub pamięta o innej zbrodni wobec ludzkości, jaką było skazanie na śmierć głodową ludności ukraińskiej w latach 1932-33 przez Stalina. Przybliżyła nam te tragiczne wydarzenia wystawa "Wielki Głód na Ukrainie" zorganizowana w stargardzkim muzeum. W wernisażu wystawy, który odbył się 12.10.2011 r. wzięła udział grupa wychowaków z naszej bursy, wraz z wychowawcą Marią Neuman. Na wielkich planszach zaprezentowano wstrząsające zdjęcia z komentarzami, przedstawiające tragiczne wydarzenia na Ukrainie w latach trzydziestych. Według różnych szacunków Wielki Głód spowodował śmierć co najmniej 10 milionów ludzi, w tym w większości dzieci. Powodem głodu była w pierwszym rzędzie przymusowa kolektywizacja rolnictwa. Jedną z kar, jaka groziła za zerwanie 5 kłosów zboża z pola kołchozowego, była kara śmierci lub 10 lat łagru. Skutki głodu widoczne są na Ukrainie do dziś. Trudno spotkać tam osoby urodzone w latach 1932-33. W 2003 r. Rada Najwyższa Ukrainy uznała Wielki Głód za ludobójstwo, do którego doszło z rozkazu jednego człowieka – Stalina.
11 października nasza utalentowana młodzież przygotowała piękny, pełen refleksji koncert z okazji Dnia Edukacji Narodowej.
Miło było słyszeć muzykę F. Chopina graną wzruszająco pięknie na fortepianie przez Tomka Łudczaka, muzykę J.S. Bacha wygrywaną w skupieniu i zadumie przez Kasię Modzelewską na wiolonczeli i dźwięki La Cumparsity skomponowanej przez M. Rodrigueza wydobywane po mistrzowsku z akordeonu przez Piotra Modzelewskiego.
Zachwyciły nas również piosenki Anny Jantar i Szymona Wydry wykonywane przez Anetę Olejniczak i duet Joanna Narożańska i Justyna Szymalak oraz utwór "Przyjaciele" w wykonaniu Marcina Michałowskiego.
Nastrój wieczoru podniosły życzenia i kwiaty.
Serdecznie Wam nasi drodzy wychowankowie dziękujemy za ten piękny wieczór.
Wychowawcy.
W październiku, 18., Panie Bożena Rynkowska i Maria Neuman zabrały nas do stargardzkiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Gdy dotarliśmy na miejsce, jedna z opiekunek pokazała nam codzienne życie jego mieszkańców, które polega na czekaniu, żeby ktoś z dobrym sercem przyszedł i zabrał ich do ciepłego i własnego kąta. Dowiedzieliśmy się, że w schronisku znajduje się około 80 kotów i 180 psów. Żal ściskał nas za serca, gdy patrzyliśmy w smutne oczy bezdomnych, porzuconych zwierzaków, które czekały na swoich nowych właścicieli. Chcielibyśmy, żeby każdy z nich został zaadoptowany. Tak niewiele do tego trzeba. Tylko odrobinę serca, a one odwdzięczą się wielką miłością i wiernością.
Pod koniec naszej wizyty każdy z nas mógł wyprowadzić pieski na spacer. Oczywiście każdy zrobił to z wielką ochotą i radością. Po powrocie do bursy długo jeszcze rozmawialiśmy o losie mieszkańców schroniska. Nie było nam do śmiechu...?.
Przed wycieczką została zorganizowana przez młodzież zbiórka pieniędzy, za które zakupiono karmę dla zwierząt. Bursa przekazała w darze stare koce, kołdry i poduszki. Darczyńcą był też nasz kolega Dawid Kubiak, który osobiście podarował zwierzakom 15 koców.
Wierzymy, że w okresie zimowym bardzo się one przydadzą.
Bursiaki
Każdy z Nas niesie swój krzyż. Krzyż to ciężar życia. Życie to walka.
A więc każdy z Nas z czymś walczy. Schemat takiej walki został pokazany w filmie Marka Koterskiego "Wszyscy jesteśmy Chrystusami". Film przedstawia rozmowę ojca z synem na temat problemu taty z alkoholem. Oglądając ten film przechodzimy krok po kroku drogę jaką przeszli bohaterowie, kroczymy przez wszystkie poprzeczki jakie pokonywali (lub którym ulegali). Ten film to świetny przykład na to, jak człowiek się stacza i ciągnie za sobą najbliższe osoby, osoby które podświadomie rani przybijając do własnego krzyża.
Każdy z Nas niesie swój krzyż. A krzyż to przecież zbawienie.
Nie ma takiej walki o dobro, której nie da się wygrać, wystarczy wierzyć i z determinacją dążyć do celu. Przede wszystkim nie bójmy się złapać ręki podanej nam przez drugą osobę.
Mam nadzieję, że większość uczestników PROFILIADY zrozumiała przekaz ukryty w dość komicznych scenach filmu, który obejrzeliśmy 03.10.2011 r. jak zwykle w Kinie Studyjnym na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie.
Czasami mam wrażenie, że Dzień Chłopaka to święto ginące w gąszczu wszystkich innych. Kto z nas nie przyzna, że kiedy zbliża się 8 marca, jesteśmy atakowani milionami reklam o cudownych kosmetykach, olśniewającej bieliźnie czy wielokaratowej biżuterii nadającej się na prezent dla pań, Kiedy kartki kalendarza zbliżają się do daty 30 września, wszystko wygląda inaczej. Co prawda słychać tu i tam ciche szepty, ale nie ma tej pompy i kampanii, która towarzyszy obchodom Dnia Kobiet.
Mimo to nasze bursiane koleżanki – perełki mile nas zaskoczyły. Obdarowały nas wszystkim, co "prawdziwy facet" mieć powinien, czyli: furą, skórą i gumą!
I nic nie szkodzi, że fura była tylko zabawką, skóra tylko małym kwadracikiem 1x1 cm a guma do żucia.
I tak serdecznie dziękujemy!
Chłopaki – Bursiaki
27 września 2011 r.- wtorek, piękny, słoneczny, jesienny dzień. Pogoda w sam raz na spacer. Małą, bo jedynie 12 osobową grupką wychowanków wraz z paniami wychowawczyniami Marią Neuman i Bożeną Rynkowską wybraliśmy się na wycieczkę po stargardzkiej Starówce. Na Rynku Staromiejskim spotkaliśmy się z pracownikiem muzeum, panem Andrzejem Biercą, który został naszym przewodnikiem. Pan Andrzej zapoznał nas z historią Stargardu i pokazał najciekawsze zabytki. O każdym z nich opowiadał ciekawe historie i legendy. Wszyscy z zainteresowaniem słuchaliśmy, często zadawaliśmy pytania. Zobaczyliśmy Ratusz Miejski, kościół Najświętszej Marii Panny, Bramę Wałową, Basztę Białógłówkę, Bramę Portową, koścół świętego Jana, Basztę Morze Czerwone i Bramę Pyrzycką. Atrakcją wycieczki było wejście na punkt widokowy na Baszcie Morze Czerwone. Baszta ta jest najwyższą basztą miejską w Polsce – 33 metry. Niestety nie wszyscy mieli dość odwagi aby wdrapać się na basztę. Niech żałują, bo można było pdziwiać wspaniały widok Stargardu i okolic. Z nazwą baszty związanych jest kilka legend, które poznaliśmy. Zadowoleni, wzbogaceni w wiedzę o mieście, w którym będziemy mieszkać przez najbliższe lata, wróciliśmy do bursy.
[ 1 ] [ 2 ] [ 3 ] [ 4 ] [ 5 ] [ 6 ] [ 7 ] [ 8 ] [ 9 ] [ 10 ] [ 11 ] następne